poniedziałek, 22 marca 2010

bezsenność ...

Około 1:30 oczka mi się otworzyły szeroko i już nie zamknęły.
Pół godzinne przewracanie się z boku na bok snem kolejnym nie poskutkowało.
A to z poduszką coś nie tak, a to pić a to za gorąco, za zimno ...
Jakaś bzdura totalna ...
W telewizorni gdzieś pomiędzy 2 a 3 jakiś program o kobietach z klubu haute couture
panie w różnym wieku, co to nie wiedzą gdzie wydać pieniądze ciężko zarobione przez ich mężów albo pozostawione im w spadku.
Później to już jakiś koszmar ...
Oczy zasypane piaskiem ale snu nie widać.
4:20 prysznic ciepły i pobudzający
kubek gorącej kawy, śniadanko i chwilę po 6 można wyjść do pracy.
W pracy nie mam nawet kryzysu bezsennego więc pędzę na zakupy.
18:00 w domu spokojne popołudnie z miską ulubionego makaronu.