niedziela, 30 stycznia 2011

projekt ... sukienka ...

Tak szanowni Państwo muszę zakupić sukienkę taką wyjściową. Mam nawet jej projekt w głowie ale jak zauważyłam tylko siedzi on w mojej głowie. Nic a nic nie przekłada się na to co jest w sklepach w moim mieście. Dodam, że modelką to ja nigdy nie byłam i nie będę dlatego też dostać cokolwiek w moim dużym rozmiarze graniczy czasem z cudem.
Ale na szczęście mamy internet i serwisy aukcyjne to może coś znajdę odpowiedniego.
Dlatego też trzymajcie kciuki mocno zaciśnięte ...

ps. krawcowej dobrej też nie znam bo bym sobie coś uszyła ...

Tymczasem posłuchajcie tego.To było wczoraj. Jak zawsze super grali :) a ja tam byłam i wszystko widziałam :P

czwartek, 27 stycznia 2011

utknęłam ...

Utknęłam na 233 stronie książki "Od początku do końca" i jakoś nie umiem przebić się dalej. I nie dlatego, że książka jest nie fajna i nie da się jej czytać ale dlatego, że z każdą przeczytaną kartką zbliżam się do jej końca. A i chyba nie jestem na niego gotowa ...

wtorek, 25 stycznia 2011

zasłyszane w tłumie ...

Świadkiem oto byłam dziś rozmowy dziecka dziewczynki lat może z 6 z jej osobistym tatą :)
- Tato, ale kupisz mi to ?
- Ale co ? to? - i pokazuje na jakieś kolorowe coś
- No tak to bo ty nawet nie wiesz jak ja bardzo chciałam to mieć
- Tak???? No a nie wiem czy mamy pieniążki
- Ale to jest śliczne i ja nigdy tego nie miałam wiesz ...
- No dobrze, to może chlebka nie kupimy co?
- Chlebek musimy kupić ... ale kupisz mi to? kupisz ?
Strapiony tata uległ ślicznym oczętom i doś długim namowom swej uroczej córci
- No dobra kupie ci to ...
- Naaaappprrraaaawwwddęę ale kuuuupisz ... jesteś najwspanialszy na świecie !
I w tym momencie tata nie wytrzymał i razem ze mną parsknął śmiechem ...
A ja naprawdę nie chciałam podsłuchiwać ale no tak wyszło, że stałam obok nich :)

poniedziałek, 24 stycznia 2011

urlop ...

Urlop mam :) całe 10 dni aż miło
a na wieczorową porę ...


a bo tak jakoś zasłuchałam się w tej płycie i w tej piosence ...

niedziela, 2 stycznia 2011

wróciłam ...

A było tak:
... z tego okna widać Tatry. Sama widziałam je na własne oczy ale tylko w dzień pierwszy mojego pobytu w bacówce ...
w zasadzie mało co było widać, nawet bacówka taka jakaś za mgłą...
ale za to wieczorem dnia drugiego było ognisko...
a dzień trzeci przywitał mnie jeszcze większym brakiem widoczności ...

ale było cudnie ...

a tu taka ja ...