niedziela, 22 sierpnia 2010

dekada ....

O czym myśleliście 10 lat temu ??
A więc ? Czy myśleliście o ty co będziecie robić za 10 lat ? Na jakim etapie życia będziecie ?
Ja byłam wtedy przed 3 rokiem studiów (jeśli mówimy o sierpniu) i chyba nie myślałam co dalej. Cieszyłam się chwilami spędzonymi w Gliwicach, nawet jeśli czasem było ciężko na studiach i pusto w lodówce :) i tak się cieszyłam tamtą atmosferą.
Ale dobrze, że mam już tyle lat ile mam. I nie ważne są te kilogramy na plusie :)
A co będzie za kolejne 10 lat ?
A kto to wie ....

ps. a te myśli moje są dzięki galerii na pewnej stronie :)

niedziela, 15 sierpnia 2010

idą święta ...

Wczenie w tym roku zaczęlam robić ozdoby na choinkę ale mam ich do zrobienia z 50 sztuk.
Częsc przeznaczona będzie na aukcję dla Kociej chatki częsc zostanie w domku a reszta hmmm .... póki co cicho sza ....
 
Posted by Picasa

środa, 11 sierpnia 2010

mniam ...

a taki obiadek sobie dziś zrobiłam :)
i nie żeby jakaś dieta czy coś ... przestałam po prostu jeść pewne rzeczy ...

 
Posted by Picasa

niedziela, 8 sierpnia 2010

telewizor ...

To taka zwykła historyjka, ale jej podobne co raz częściej przydarzają się mnie właśnie. A to nie dostałam cukru w chopenie tylko na przykład tytki po cukrze jedna w drugiej. Ale to jest nic przy tym co ta piękna niedziela mi zrobiła heh.
I sama nie wiem czy płakać czy się śmiać.
Wczoraj zadzwoniła babuszka, że telewizor się na amen rozsypał i żebyśmy jej pojechali kupić jakiś taki zwykły. Okazało się potem, że nie taki zwykły ma być, bo musi być cienki ( z tych nowych sąsiadka taki ma :P) duży obraz i tani musi być przede wszystkim.
Ok. Niedziela bieg po sklepach. W końcu w jednym z marketów jest. Tani, ładny obraz, płaski ale kwadratowy ... ideał ... bierzemy.
Już u babci rozkładamy -brak pilota. Oo. Dzwonię do sklepu. Proszę przyjechać.
Jestem na miejscu i pytam
- ale wie pani to monitor jest czy tv? bo nie ma pilota i w ogóle napisane na nim że monitor.
- Nie no tv, z możliwością stosowania jako monitor a piloty pracownicy wyciągają bo ludzie kradną.
- ok, dziękuję - odebrałam pilota, kupiłam baterie bo nie było i do babuszki.
Składamy i patrzymy, że nigdzie ale to nigdzie nie ma wejścia na antenę. Fuck.
Dzwonię.
- Ale tam ma pani z prawej strony pod taką plastikową klapką cały moduł. Wyjście na antenę, dvd, czincze i różne takie...- mówi sprzedawca z działu rtv.
- no ale ja patrze i patrze i jest takie płaskie coś jak eurozłącze. Nie ma nic tylko naklejka oznaczająca wyjścia.
- eeee musi być...
-ok, zadzwonię jak nie znajdę ...
Nie znalazłam więc tv w pudełko i do sklepu.
- Jestem znowu niech mi Pan pokaże gdzie to co ma być, no gdzie to powinno być.
- a no tu - i odchyla teki tv z ekspozycji.
- wie Pan co, wiem na co patrzę ale czegoś takiego w moim tv nie ma.
- niemożliwe, idziemy zobaczyć
- no to ok.
Pan pootwierał pudełko, odchylił klapkę i .... jego mina bezcenna ...
- yyy, hmmm, yyy ... a ja Pani nie chciałem wierzyć, że nie ma modułu. A teraz widzę, że go nie ma ...
- no nie ma, nie ma ...
Pan sprzedawca zadzwonił gdzieś ...
- proszę poczekać zaraz moduł przyniosę, menager wykręcił ... nie wiem czemu ... przepraszam ...
- ależ proszę, proszę bo za chwilę to coś oddam i tyle ... no i niech się Pan zastanowi co pracownicy wynoszą z pracy.
Pan przyniósł moduł, wkręcił ale już nie miałam siły jechać do babuszki montować. Jutro po pracy to zrobię.

I tak oto ku przestrodze wszystkich otwierajcie pudła na miejscu, rozkręcajcie sprzęt i co tam kupujecie... masakra ...

czwartek, 5 sierpnia 2010

autobus ... wesoły

Wczoraj.
W autobusie pojawił się kanar. Ale nie taki zwykły. Artysta.
Bilety sprawdzone podjeżdżamy na przystanek a on z połowy autobusu krzyczy do kierowcy:
- możesz otworzyć drzwi, nooo i tylnie otwórz .... otwórz te z tyłu .... no oooootttwwwórz ...
Drzwi zostały otwarte i wszedł pewien pan. Dzielnie trzymał w dłoni coś. Podchodzi "artysta" i mówi:
- a co to jest ? ładny kwiatek ale kaktus. Bez osłony ... nieee nie może pan jechać z tym bo może kogoś pokolić. Nie ma osłonki proszę wysiąść.
- ale jak to to tylko kwiatek w doniczce?
- ale koli do widzenia ...
I pan z kaktusem wyszedł sobie a za nim jakieś dwie kobiety (jego znajome). Trzecia nie zdążyła przebić się przez tłum i autobus już ruszył a ona do "artysty":
- no a ja? ja też w takim razie chce wysiąść. Niech mnie pan wypuści ...
- za późno moja Pani, już jedziemy. Mogła pani myśleć wcześniej ...
- ale ja nie mogła bo jak, ludzi pełno ...
- no to trudno ...
Jakiś młody mężczyzna za mną stał i chichotał więc się odwróciłam powiedziałam, że kolo jest niezły i wylazłam bo już przystanek mój był. Idę sobie a tu ten sam młody mężczyzna mówi do mnie:
- tak, on jest naprawdę "artystyczny" w tym co robi a widuje go prawie co dzień. Już mi się kłania i mnie nie sprawdza :)
I tu stanęłam przy warzywniaku a młody mężczyzna poszedł dalej ...

Dziś
W autobusie pojawiła się pani z wózkiem i dzieckiem w nim. Ledwo co ruszyliśmy dziecko w taki ryk, że aż kierowca zatrzymał się bo myślał, że coś się komuś stało,otworzył drzwi i looknął za siebie. Ja z reszta też się obejrzałam. A tu dziecko ok 2 lata siedzi w wózku i drze mordę tak jakby ktoś go conajmniej ze skóry obdzierał.
I tak caaaałą drogę do domu miałam.
W końcu jakaś młoda dziewczyna wstała i podeszła do dziecka heh myślała, że je uspokoi a tu nic dziecko w ryk co raz głośniej.
Na dodatek wcześniej weszła kolejna pani z wózkiem i dziecko jej ok 3 lat po dwóch przystankach wyczaiło, że fajnie też tak powyć.
Ehhh głośny autobus, ryk dzieci i łeb kwadratowy.

wtorek, 3 sierpnia 2010

rodzinny dom wariatów ...

Wtorek, 3 sierpnia urlop mam 7:28 (ale jeszcze o tym nie wiem) telefon dzwoni jak dziki a ja próbuję złapać jeszcze trochę snu.
odbieram:
- Halo (ziew)- nawet nie spojrzałam na wyświetlacz ale coś podpowiadała mi melodyjka
- kochanie, myszko śpisz? przepraszam, że cię obudziłam ale wiesz na jedynce pokazują sosnowiec. Może wypatrzysz jakiś znajomych tam.
- Mamooooo jesssssuuuuuu moi znajomi pracują kogo mam tam znaleźć?
- A no tak Ci chciałam powiedzieć ...
- dobrze, to wstaję już (pomyślałam, że strasznie późno musi być) dziś muszę iść do Luci z zakupami
- tak kochanie ale przecież nie pójdziesz o 7 rano za wcześnie jest. No to narka
Ooooo matko. Rodzinny dom wariatów. Nawet pospać nie dadzą :(

ale tak a pro po patrząc w tv widzę, że masa ludzi już tam stoi. Co oni nie śpią? Chęć bycia w tv górą jeeee :/

niedziela, 1 sierpnia 2010

12 słoików ...

No to zrobiłam 12 słoików sałatki z ogórków.
Składzik:
4 kg ogórków obranych i pokrojonych w plasterki
0,5 kg cebuli pokrojonej u mnie w półplasterki
2 papryki miały być czerwone ale ja zrobiłam mix kolorowy czerwoną jedną i żółtą pokrojone w paski
3 ząbki czosnku pokrojonego
4 marchewki utarte
3 łyżki soli
pół szklanki cukru
3/4 (trzy czwarte) szklanki octu i tyleż samo oleju
pieprz do smaku

Zmieszałam ogóry z cebulą, czosnkiem i solą i odstawiłam na 1 godzinę.
Później dodałam marchew, paprykę, cukier, ocet i olej. Wszystko wymieszałam i wsadziłam w słoiki.
Słoiki w wodzie gotowałam 15 minut od momentu zagotowania się.
Jeszcze nie wiem jak smakuje ale pachniało ... ojjj jak ładnie pachniało :)
I tak część stygnie zawinięta w kocyk a część się kończy gotować.

Się gotują ...


Się ugotowały i stygną ...